Bernardo Winery i pożegnanie z Los Angeles.

Drogi Czytelniku,

Los lubi sobie czasami z człowieka zakpić, a z Dżasty szczególnie. Dwa dni w San Diego pełne były ulew i burz, a w dzień wyjazdu z miasta nagle Słońce postanowiło dziewczynom pokazać środkowy palec. Świeciło najmocniej jak się da, śmiejąc się przy tym Dżaście w twarz. Czasu na plażowanie zabrakło i trzeba było wyruszyć w kierunku Los Angeles.

Bernardo Winery.

Nic straconego. Po drodze do LA Ania zauważyła znak „Bernardo Winery„. Dziewczyny postanowiły zboczyć z trasy i sprawdzić cóż to za winiarnia. Miejsce było przepiękne, pełne drzew i kwiatów, starych beczek oraz zapachów. Dżasta uwielbia wino, a hasło „wine tasting” , czyli po swojsku smakowanie wina, działa na nią jak magnes.

IMG_1844

Wine tasting.

Za spróbowanie pięciu rodzajów wina zapłacić trzeba było 12 dolarów. Dziewczyny zrobiły deal i utargowały 6 rodzajów win za 12$. Dzięki temu każda mogła spróbować dwa różne smaki. W rezultacie każda spróbowała po troszkę z sześciu kieliszków. Dżasta nie znając się za bardzo na winie z wyższej półki, uznała że spróbuje tych najdroższych i może jej podniebienie nabierze trochę kultury:)

Klimatyczne dekoracje.

Duże wrażenie robiły „dekoracje”, stare beczki, wypłowiałe obrazy i maszyny. Tworzyły wspólnie klimat z horroru. Kobieta z obrazu na pewno jest dawną właścicielką winiarni, a jej dusza błąka się po tym miejscu.

IMG_1867

Los Angeles ostatni raz.

Po uroczej wizycie w winiarni dziewczyny ruszyły do miejsca docelowego, czyli Los Angeles. Tam miały już załatwiony nocleg u Mickiego, u którego zatrzymały się poprzednim razem, na początku swej podróży. Dziewczyny wybrały się na krótki spacer po mieście.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ostatni Zachód Słońca.

Wybrały się na Venice Beach, żeby zobaczyć swój ostatni zachód Słońca w LA.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nadszedł czas na pożegnanie z Mickym, który dostał od dziewczyn w podziękowaniu butelkę wina z Bernardo Winery. 

IMG_1888

Tutaj wspólna podróż dziewczyn się kończy. Następnego dnia poleciały do Nowego Jorku, gdzie Dżasta rozpoczęła swoją samodzielną przygodę w tłumnym mieście, ale o tym innym razem…

P.S. Winiarnia była super zaskoczeniem oraz osłodą po dwóch deszczowych dniach. Pani ze sklepiku w winiarni opowiadała nam o swojej siostrze, która mieszka w Polsce. Poprosiła nas też o wspólne zdjęcie, które później przesłałam do niej mailem.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

MOUSE

BAŚNIE I DZIENNIKI Z AMERYKI PÓŁNOCNEJ.

Ramericana, czyli brunetka za oceanem

Opowieść o życiu codziennym w USA, podróżach i przemyśleniach z perspektywy emigrantki

NIE NAZYWAJ TEGO MARZENIEM, NAZWIJ TO PLANEM!

mały budżet , wiele przygód

Z pamiętnika podróżoholika

O podróżach - po Ameryce Południowej, po Europie, po Polsce

%d blogerów lubi to: