Couchsurfing w San Diego.

Drogi Czytelniku,

Nadszedł czas na relaks, plażowanie, regenerację sił. Czy nadszedł? Nie. Dziewczyny jechały do przepięknego San Diego z myślą, że tutaj odpoczną. Za nimi wiele dni cudownej, ale i męczącej fizyczne oraz psychicznie podróży. San Diego miało być miejscem na „nowa ja”.

Couchsurfing.

Wcześniej podczas pracy na Laurel South Dżasta znalazła nocleg na couchsurfingu. John przesympatyczny gospodarz przywitał dziewczyny i powiedział, że niestety nie będzie miał dla nich zbyt wiele czasu, ponieważ pracuje w szpitalu. Dał przyjaciółkom klucze do mieszkania oraz osobny pokój, tak aby miały prywatność i się z nimi pożegnał, pędząc do pracy.

Spacer po mieście.

Tego samego wieczora dziewczyny ruszyły na spacer po mieście.

IMG_1687

Deszcze, deszcze, aż przechodziły dreszcze.

Miasto, w którym większość roku jest słoneczna, a deszcz jest naprawdę rzadkością  następnego ranka przywitało Dżastę, Anię i Anitę ulewnym płaczem. Dżasta pomyślała sobie, że to jest klątwa i kara za kłótnie podczas podróży.  Jedyne Słońce, które je przywitało to te z ławki:)

IMG_1733

 

Waleczne.

Dziewczyny jednak się nie poddały i wyruszyły na małe zwiedzanie miasta. Były już totalnie spłukane, przez deszcz, ale również brakowało im pieniędzy, więc nie było mowy o zwiedzaniu muzeów. Wybrały się jednak na spacer do centrum.

IMG_1719

Ogród japoński.

Tam trafiły na przepiękny ogród japoński, który nawet w deszczu prezentował się świetnie.

IMG_1724

Timken Museum of Art.

Okazało się, że wejście do jednego z muzeów jest darmowe. To muzeum to Timken Museum of Art. Oczywiście dziewczyny skorzystały z okazji i tam poszły.

IMG_1735

Piękna architektura.

Później nadszedł czas na zdjęcia przy przepięknych architektonicznie budynkach oraz muzeach i ucieczkę do domu, bo zaczęła się burza.

IMG_1774

Spaghetti.

W podziękowaniu za gościnę dziewczyny postanowiły wydać część z resztek swoich funduszy oraz ugotować dla swojego gospodarza spaghetti. John był bardzo zadowolony z tego faktu, co widać na jego opinii na ten temat na portalu couchsurfing.com.

DSC02729.JPG

Po wizycie w San Diego nadszedł czas na powrót do Los Angeles oraz koniec wspólnego podróżowania, ale o tym innym razem.

P.S. Wierzę w klątwy. W to, że wytwarzając negatywną, złą energię przyciągamy złą energię. Moja rada dla was: nie kłóćcie się, starajcie się rozwiązywać konflikty polubownie. Gdy Ty zagrzmisz, pogoda też zagrzmi:)

IMG_1819

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

MOUSE

BAŚNIE I DZIENNIKI Z AMERYKI PÓŁNOCNEJ.

Ramericana, czyli brunetka za oceanem

Opowieść o życiu codziennym w USA, podróżach i przemyśleniach z perspektywy emigrantki

NIE NAZYWAJ TEGO MARZENIEM, NAZWIJ TO PLANEM!

mały budżet , wiele przygód

Z pamiętnika podróżoholika

O podróżach - po Ameryce Południowej, po Europie, po Polsce

%d blogerów lubi to: