Monument Valley, Horseshoe Bend i polska kiełbaska.

Drogi Czytelniku,

Na pewno kojarzysz słynną scenę z filmu Forrest Gump i przepiękną Dolinę Monumentów w tle. Jadąc na Zachodnie Wybrzeże Dżasta, Ania i Anita wiedziały, że tego charakterystycznego miejsca sobie nie odpuszczą. Nadszedł czas na wizytę w Arizonie. Monument Valley oraz Horseshoe Bend czekały.

Monument Valley.

Dziewczyny zaplanowały jedynie przejazd obok Doliny Monumentów ze względów finansowych. Już wcześniej widziały wiele innych atrakcyjnych miejsc, mając wykupiony jeden bilet na wszystkie parki narodowe. Bilet do Monument Valley trzeba kupować osobno, ponieważ nie jest to park narodowy. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Forrest Gump.

Przyszedł czas na kolejne marzenie do spełnienia, czyli bieg niczym Forrest Gump słynną drogą z niesamowitym widokiem na monumenty. Okazało się, że przez tę drogę przejeżdża sporo turystów i każdy chce sobie zrobić zdjęcie w tym niezwykłym miejscu.

IMG_1219

Horseshoe Bend.

Kolejnym miejscem, do którego dziewczyny dotarły tego samego dnia było słynne Horseshoe Bend. Szły przez dłuższy czas przez suche, pustynne tereny i nagle dotarły do swojego celu. Horseshoe Bend sprawia wrażenie oazy, która wyrasta nagle z niczego w centrum pustkowia i kusi wędrowców swoją zielenią i czystą wodą. Zbłąkany wędrowiec może mieć ochotę na skok w głąb wody, co raczej wiązałoby się z nagłą śmiercią.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nocleg pod namiotem.

Pod koniec dnia przyjaciółki postanowiły skorzystać z możliwości i spędzić noc na kempingu. Wzięły ze sobą namiot z campa, więc szkoda by było nie zaoszczędzić chociaż raz na noclegu. Udało im się znaleźć super miejsce. Za miejsce na namiot zapłaciły 15 dolarów, do tego okazało się, że na kempingu znajduje się basen, z którego można było skorzystać.

Polska kiełbaska.

Dżasta wreszcie doczekała się polskiego akcentu podróży. Jako że lato kojarzyło jej się zawsze z grillowaniem, nie mogła się doczekać, aż wreszcie zje polską kiełbaskę. Okazało się, że znalazły takową w jednym z supermarketów. Tego wieczoru przyszedł czas na ucztę: kiełbasy, chipsy, marchewki. Po wielu dniach głodowania i oszczędzania na jedzeniu ten zestaw sprawił, że Dżasta poczuła się jak przy suto zastawionym, weselnym stole.

Po nocy na kempingu nadszedł czas na dalsze przygody i wizytę w Antelope Canyon i Grand Canyon, ale o tym innym razem…

P.S. Wieczór z polską kiełbaską był genialny. Dużo śmiechu, pogaduchy, wygłupy. Tego nam było potrzeba. Pamiętajcie jednak, aby usunąć kamienie spod namiotu, zanim go rozłożycie. My zapomniałyśmy o tym szczególe i było nam bardzo, ale to bardzo niewygodnie. Takie już życie blondynki 🙂

IMG_1308

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

MOUSE

BAŚNIE I DZIENNIKI Z AMERYKI PÓŁNOCNEJ.

Ramericana, czyli brunetka za oceanem

Opowieść o życiu codziennym w USA, podróżach i przemyśleniach z perspektywy emigrantki

NIE NAZYWAJ TEGO MARZENIEM, NAZWIJ TO PLANEM!

mały budżet , wiele przygód

Z pamiętnika podróżoholika

O podróżach - po Ameryce Południowej, po Europie, po Polsce

%d blogerów lubi to: