W drodze do San Francisco. Latarnia morska i słoń.

Niektórzy ludzie twierdzą, że lepiej jest zarezerwować hotel, samolot, czy autobus, który dowiezie ich wprost do atrakcji turystycznych. Dżasta, Ania i Anita były innego zdania. Prawdziwego ducha przygody poczujesz dopiero wówczas, gdy wypożyczysz auto i sam zawieziesz się do celu. Po drodze można napotkać wiele atrakcji, których nie ma w przewodnikach.

Aniołki Charliego podbijają Los Angeles. Couchsurfing w Hollywood Boulevard.

Z punktu A do punktu B. Couchsurfing w Los Angeles.
Pierwszym etapem był przejazd autobusem z Portland do Bostonu i z Bostonu do Nowego Jorku.  Kolejny krok to przelot z Nowego Jorku do Los Angeles.  Po długiej podróży dziewczyny wreszcie dotarły do LA! Dżasta będąc jeszcze na campie znalazła dla nich nocleg na couchsurfingu.  Ich gospodarz miał na imię Micky i był przemiłym człowiekiem. Wcale ich nie znał, a dał im klucze do swojego mieszkania oraz parkingu na Hollywood Boulevard.

Jak spotkałam czarownicę nad jeziorem Crescent Lake. Maine z horroru. How I met a witch in a Crescent Lake. Maine from a horror movie.

Pewnego razu nad jeziorem Crescent Lake spotkała się grupka przyjaciół. Jak co wieczór uciekali od codziennych obowiązków i spotykali się na plaży przy piwku zapominając o rozterkach.
Ludzie mawiają, że Maine jest dość specyficznym stanem… Tego dnia Dżasta zrozumiała skąd Stephen King czerpie inspiracje.

Praca w USA. CCUSA Summer Camp. Work in USA.

Zarabiasz pieniądze, gromadzisz je i zastanawiasz się na co je wydać…
Dżasta wydała je na marzenie.

Wpadła na pomysł,że pojedzie do USA. Będąc studentką poznała sporo osób, które wyjechały do pracy w kraju mlekiem i miodem płynącym. Można było to zrobić z Camp America lub CCUSA .

You earn money, collect them and think about how to spend it… Dżasta decided to spend it on a dream. 

She had an idea to go to the United States. When she was a student, she met a lot of people who went there to work. It was possible to do it with Camp America or CCUSA.

Braty-sława.

Kopanie we wspomnieniach nie jest sprawą łatwą, lecz przyjemną.
Od dawna nie myślałam o moim wyjeździe do Bratysławy, a przecież było tak cudownie… Spontanicznie… Chaotycznie!…

A co ja robię tu? What am I doing here?

W odległej krainie nie-miodem płynącej przyszła na świat malutka dziewczynka. Miała na imię Dżasta. Uśmiechnięta i radosna, pełna nadziei na przyszłość kroczyła po świecie z głową pełną marzeń i snów. Wiele razy zdarzało się, że rezygnowała z nich zniechęcona małymi niepowodzeniami.