Huatulco.

Drogi Czytelniku,

Nadeszły trudne czasy, przez Covid-19 podróżowanie jest praktycznie niemożliwe, wiele firm turystycznych upada, a granice państw są zamykane. Myślę, że w tym momencie jeszcze bardziej potrzebuję i chyba każdy potrzebuje pozytywnych wiadomości. Dlatego nie przestanę pisać o mojej podróży do Meksyku i innych miejsc z przeszłości. Chcę podzielić się z każdym niesamowitymi zdjęciami i chwilami oraz sama wrócić wspomnieniami do tych wspaniałych chwil. A już niedługo, gdy to wszystko się unormuje, to i Ty będziesz mógł odwiedzić te miejsca i wiele wiele innych cudownych zakątków świata.

Dear Reader,

Hard times have come, because of Covid-19 it is impossible to travel, many travel companies are ruined and national borders are closed. I think that at this moment I need and probably everyone needs positive messages. That’s why I won’t stop writing about my trip to Mexico and other places from the past. I want to share amazing photos and moments and come back to these wonderful memories myself. And soon, when everything will be normal, you also will be able to visit these places and many other wonderful corners of the world.

Wreszcie nadszedł mój upragniony moment, czas na opowieść o Huatulco. Jeśli myślisz o odwiedzinach w raju, to jest właśnie miejsce dla Ciebie. Miejsce, w którym znaleźć można prawie puste, czyste plaże pokryte złocistym piaskiem. Miejsce, gdzie ocean jest krystalicznie czysty i zachwyca mnóstwem odcieni błękitu. Miejsce, gdzie dobrze zjesz w przystępnej cenie. Miejsce, w którym nie ma tłumu turystów. Brzmi cudownie? Dobrze! Zapraszam Cię, więc do Huatulco 🙂

Finally it is time to tell about Huatulco. If you are thinking of visiting paradise, this is the place for you. A place where you can find almost empty, clean beaches full of golden sand. A place where the ocean is crystal clear and impresses with a multiple shades of blue. A place where you can eat well at an affordable price. A place where there is no crowd of tourists. Sound’s great? Well! I invite you to Huatulco 🙂

Lalo.

Skąd pomysł na odwiedzenie Huatulco? Dostałam zaproszenie od mojego przyjaciela Lalo. Podobnie jak w przypadku pozostałych meksykańskich bohaterów moich opowieści z poprzednich wpisów, poznaliśmy się na campie w Stanach Zjednoczonych. Wspólnie przeżywaliśmy niesamowite chwile podczas wakacji kilka lat temu (post znajdziesz tutaj), ale nigdy nie przypuszczałam, że ponownie się spotkamy. Jednak Lalo, gdy tylko dowiedział się o mojej wizycie w Meksyku, postanowił zaprosić mnie w swoje niezwykłe progi. Zapamiętałam go jako skromnego chłopaka, który dość nieśmiało rozmawiał z dziewczynami. Minęło kilka lat, a w Meksyku już nie spotkałam tamtego chłopca z dawnych lat, a śmiało kroczącego przed siebie mężczyznę. Pisałam już wcześniej jak zaskoczyła mnie gościna moich przyjaciół, która przekroczyła moje oczekiwania. W tym przypadku było tak samo. To w jaki sposób zostałam ugoszczona, wprawiało mnie wręcz w zakłopotanie 🙂

Where did the idea to visit Huatulco come from? I got an invitation from my friend Lalo. Like the other Mexican heroes of my stories from previous posts, we met at a camp in the United States. Together we experienced amazing moments during the holidays a few years ago (you can find the post here), but I never thought that we would meet again. However, Lalo, as soon as he found out about my visit to Mexico, decided to invite me to his town. I remembered him as a modest boy, who was very shy talking with the girls. Several years passed, and in Mexico I did not meet that boy from the old days, but a super confident man. I was surprised by my friends hospitality that exceeded my expectations. In this case it was the same. The way how they treated me during my stay in Huatulco was incredible.

Z Lalo.

Neri.

Lalo stanął na rzęsach, żeby zapewnić mi darmowy nocleg. Kilka nocy spędziłam w hotelu, której właścicielem był ojciec koleżanki Lalo. Ta koleżanka miała na imię Neri. Była przemiłą, nieśmiałą dziewczyną, która wraz ze swoją rodziną obdarzyła mnie niesamowitym zaufaniem. Nigdy, ale przenigdy nie spotkałam się z TAKĄ gościnnością. Hotelik był zamknięty, więc byłam jego jedynym „gościem” i oprócz tego, że pokój był dla mnie całkowicie za darmo, to codziennie rano Neri wraz ze swoją siostrą przynosiły mi do pokoju śniadanie. Talerze pełne pyszności, czy to sałatek, czy owoców, naleśniki oraz sok. Po prostu raj. Było mi z tym wszystkim bardzo dziwnie, ponieważ nie jestem księżniczką i nie przywykłam do tego, żeby tak mnie traktowano, ale Lalo powiedział, że to normalne. W Meksyku ludzie zapraszając Cię do domu, oddadzą Ci do dyspozycji najlepszy pokój i nie dadzą Ci umrzeć z głodu. Coś niesamowitego! Gdy Lalo nie miał czasu, ponieważ pracował do późna i pomagał swoim rodzicom w gospodarstwie domowym, to właśnie Neri towarzyszyła mi na plaży.

Lalo did everything he could to provide me with free accommodation. I spent a few nights in a hotel owned by Lalo`s friend father. Her name was Neri. She was a lovable, shy girl who, along with her family, gave me incredible trust. I have never, ever felt such hospitality. The hotel was closed, so I was the only „guest” and in addition to the fact that the room was completely free for me, every morning Neri and her sister brought breakfast to my room. Plates full of delicacies, salads or fruits, pancakes and juice. Just paradise. I felt very strange with this because I am not a princess and I am not used to being treated like that, but Lalo said it was normal. In Mexico, people inviting you home will give you the best room and will not let you starve. It is amazing! When Lalo did not have time, because he worked late and helped his parents in the household, it was Neri who accompanied me on the beach.

Z Neri.

Mireya.

Po kilku dniach spędzonych u Neri, spędziłam niesamowity weekend w malutkiej miejscowości Bajos de Coyula. Było tam tak wspaniale, że muszę napisać o tym w kolejnym poście:) Później wróciłam na kilka ostatnich dni do Huatulco. Tym razem gościła mnie najlepsza przyjaciółka Lalo – Mireya. To przepiękna i niezwykle dzielna dziewczyna, młoda mama, która bardzo imponowała mi swoim hartem ducha oraz zaradnością. Jej córeczka jest prześliczna i nie sposób się nią nie zauroczyć. Podczas tych kilku dni miałam okazję poznać rodzinę Mireyi. Mimo, że cała rodzina z wyjątkiem mojej nowej koleżanki nie mówiła po angielsku, nie stanowiło to żadnego problemu. Wszyscy bardzo chcieli mnie poznać i zaprosić na wspólny dzień na plaży 🙂 Mówiąc wszyscy, myślę o: tacie, mamie, siostrze, braciach oraz dziadku. Generalnie sporo okazji do ćwiczenia mojego łamanego hiszpańskiego, szczególnie przy najmłodszej siostrze Mireyi. Dziewczynka zadawała mi masę pytań, a ja z chęcią próbowałam na nie odpowiadać. Jestem bardzo rodzinna, więc lubię takie rodzinne klimaty.

After a few days at the hotel, I spent an amazing weekend in the tiny town Bajos de Coyula. It was so great there that I have to write about it in the next post 🙂 Later I came back to Huatulco for the last few days. This time I was hosted by Lalo’s best friend – Mireya. She is a beautiful and extremely brave girl, a young mother who impressed me with her independence. Her daughter is beautiful and it is impossible not to fall in love with her. During these few days I had the opportunity to meet their family. Although the whole family, except my new friend, did not speak English, this was not a problem. Everyone really wanted to meet me and invite me for a day at the beach 🙂 Everyone including: dad, mother, sister, brothers and grandfather. Generally, it gave me a lot of opportunities to practice my Spanish, especially with the youngest Mireya`s sister. The girl asked me a lot of questions, and I gladly tried to answer them. I am very family person, so I like such a family atmosphere.

Z Mireyą i jej siostrą.

Atrakcje w Huatulco. Attracions.

Huatulco to przepiękny kurort, przede wszystkim idealne miejsce dla plażowiczów. Co je wyróżnia? Nie jest tak oblegane przez turystów jak Cancun, czy Playa del Carmen. Tu naprawdę można się cieszyć urokami oceanu. Atrakcje głównie wiążą się z wodą. Można nurkować i wybrać się na rafę, gdzie lokalsi, którzy w ten sposób zarabiają na życie, chętnie zrobią turystom pamiątkowe zdjęcie pod wodą. Można wypożyczyć paddle boards, kajaki, przepłynąć się motorówką, robić wszystkie dzikie wodne szaleństwa. Ja postawiłam na relaks, a poza tym mój budżet nie pozwalał na rozrzutność. Spacer plażą, nurkowanie i chwytanie promieni słonecznych było moim głównym zajęciem. Ale jeśli myślisz, że tylko leżałam i kwiczałam, to się mylisz. Lalo by mi na to nie pozwolił 🙂 Codziennie po jego pracy spotykaliśmy się i zwiedzaliśmy okolicę.

Huatulco is a beautiful resort, an ideal place for sunbathers. What makes this place different? It is not as crowded with tourists as Cancun or Playa del Carmen. Here you can really enjoy the ocean. Attractions are mainly associated with a water. You can dive and go to the coral reef, where locals will gladly take you an underwater photo. You can rent paddle boards, kayaks, take a motorboat, do all the wild water fun. I decided to relax, and besides, my budget did not allow for wastefulness. Walking on the beach, diving and catching the sun’s rays was my main attraction. But if you think I just lay there and became lazy, you are wrong. Lalo would not let me 🙂 Every day after his work we met and explored the area.

Spacerując po mieście cz.1. Walking in the city part 1.

Pierwszego wspólnego wieczoru wybraliśmy się na spacer. Spacerując po mieście widać, że stale się ono rozwija. Jeszcze paręnaście lat temu nie było tam ani jednego turysty. Na przestrzeni lat zbudowano tam hotele, luksusowe wille i biznes turystyczny zaczął się rozkręcać. Jednym z najbardziej turystycznych miejsc w Huatulco jest Santa Cruz Bay. W pobliżu plaży znajdują się największe hotele, bary oraz mały, aczkolwiek bardzo urokliwy port.

On the first evening together we went for a walk. During walking around the city you can see that it is constantly evolving. It was not a touristic place before. Over the years, hotels were built there, luxury villas and the tourist business began to expand. One of the most touristic places in Huatulco is Santa Cruz Bay. Near the beach there are the largest hotels, bars and a small, but very charming port.

W pobliżu Santa Cruz Bay.

Nie zabrakło również jednych z moich ulubionych atrakcji, czyli degustacji. Uwielbiam próbować nowych potraw oraz drinków. W Meksyku próbowałam wielu nowych smaków, ale to słynne Micheladas były najbardziej zaskakujące. To połączenie przypraw, ostrej papryki, sosów chili, piwa, soku pomidorowego oraz cytryny tworzy orzeźwiający i bardzo oryginalny smak. Myślę, że trzeba go koniecznie spróbować będąc w Meksyku.

We found time to enjoy some of my favorite attractions – tasting. I love trying new dishes and drinks. In Mexico I tried many new flavors, but the famous Micheladas were the most surprising. This combination of spices, hot peppers, chili sauces, beer, tomato juice and lemon creates a refreshing and very original taste. I think you have to try it while in Mexico.

Spędziliśmy naprawdę wartościowy i niezwykły czas, ale nie zabrakło także szaleństw.

We spent a really valuable and extraordinary time, but there were also fun and crazy moments.

Spacerując po mieście cz. 2 Walking in the city part 2.

Któregoś dnia wybraliśmy się na spacer do latarni morskiej, z której podziwiać można było przepiękny widok na zatokę. Chyba zrujnowaliśmy randkę parze zakochanych, którzy siedzieli przytuleni i obserwowali magiczny zachód Słońca.

One day we went for a walk to the lighthouse, from which we could admire the beautiful view of the bay. I think we ruined a date for a couple in love who watched the magical sunset.

Latarnia morska.

Do latarni dojechaliśmy taksówką, to główny sposób przemieszczania się po mieście. Z powrotem jednak musieliśmy wracać na pieszo i ten powrót był dość ekstremalny. Szliśmy w kompletnych ciemnościach i bałam się, że któryś z przejeżdżających samochodów nas przejedzie. Na szczęście nic nam się nie stało i mimo, że nie byliśmy martwi, to trafiliśmy na cmentarz. Cmentarze wcale nie muszą być smętne i ponure. Tutaj urzekły mnie przepiękne malowidła, a w szczególności wcześniej mijana podobizna Fridy Kahlo.

We got to the lighthouse by taxi, it is the main way of moving around the city. However, we had to go back on foot and this return was quite extreme. We walked in complete darkness and I was afraid that one of the passing cars would kill us. Fortunately, nothing happened to us and although we were not dead, we found the cemetery. Cemeteries do not have to be sad and gloomy. This one was full of beautiful paintings, one of them was an image of Frida Kahlo.

Najpiękniejszy kościół. The most beautiful church.

Będąc w Huatulco warto wstąpić do kościółka znajdującego się w centrum miasta, niedaleko głównego placu. Uwielbiam sztukę i uważam, że wnętrza kościoła, który został ozdobiony przez lokalnego artystę są niezwykłe. Urzekło mnie to, że nie zobaczyłam przepychu, złoceń, bogactwa, które w większości kościołów śmieje się biednym ludziom w twarz. Nie zobaczyłam hipokryzji, a przepiękne miejsce, które urzekło mnie swoją urodą i eksplozją kolorów. To trzeba po prostu zobaczyć.

While being in Huatulco it is worth visiting a church located in the city center, near the main square. I love art and I think the interior of the church that was decorated by a local artist is extraordinary. It surprised me that inside I didn’t see the splendor, gold, wealth, which in most churches appears and laughs poor people in the face. I did not see hypocrisy, but a beautiful place that captivated me with its beauty and the colors. You just have to see it.

Lotnisko. The airport.

Ciężko lotnisko nazwać atrakcją turystyczną, ale było tam kilka rzeczy, które mnie urzekły. Przede wszystkim rodzina szkieletów, którym tak bardzo spodobało się Huatulco, że stale tam wracają 🙂 oraz przepiękna wystawa obrazów poświęconych miłości, która znajdowała się w środku terminala. W takich warunkach trochę łatwiej jest żegnać się i ruszać w dalszą drogę.

It’s hard to call the airport a tourist attraction, but there were a few things that captivated me. First of all, a family of skeletons, they liked Huatulco so much that they keep coming back 🙂 and a beautiful exhibition of paintings, which was located in the middle of the terminal. In such area it is a little easier to say goodbye and move on.

5 Komentarzy

Dodaj komentarz