Meksyk – Puebla cz. 1

Drogi Czytelniku,

Po tygodniu spędzonym w miejscowości Oaxaca i niesamowitej gościnności moich przyjaciół Keili i Jorge, nadszedł czas na kolejny przystanek w mojej podróży. Wsiadłam w autobus ADO na dworcu autobusowym w Oaxaca i niecałe 4 godziny później dojechałam do Puebli, gdzie czekała już na mnie moja przyjaciółka Denisse.

Dear Reader,

After one week in Oaxaca and the incredible hospitality of my friends Keila and Jorge, it was the time for another stop on my journey. I got on the ADO bus at the Oaxaca bus station and less than 4 hours later I arrived in Puebla, where my friend Denisse was waiting for me.

Denisse.

Pobyt u Denisse kompletnie różnił się od tego u Keili i Jorge. Podczas gdy dni w Oaxaca były spokojniejsze i słoneczne, w Puebli padało. Nie tylko pogoda w mieście stanowiła różnicę. Puebla to duże miasto, zatłoczone przez turystów, które nie ma w sobie małomiasteczkowego uroku. Posiada natomiast ogromną infrastrukturę, piękne stare miasto oraz kilka innych atrakcji, o których Ci opowiem. Dla mnie jak zwykle największą atrakcją była możliwość ponownego spotkania przyjaciółki z campa w Maine.

Denisse to szalona młoda dziewczyna, której nie obca jest dobra impreza. To taka osoba, która dobrze doradzi, gdzie warto spędzić wieczór w Puebli. Gdy się poznałyśmy, miała zaledwie 19 lat i urzekło mnie jej usposobienie do życia oraz wiecznie uśmiechnięta buzia pozbawiona większych trosk. O tak! Denisse zawsze się uśmiecha, ma przepiękny, szeroki i przede wszystkim szczery uśmiech.

Ze względu na ograniczony czas w ciągu dnia spędzałyśmy głównie poranki oraz późne wieczory, nie przeszkodziło nam to jednak w zobaczeniu kilku miejsc razem. Podczas gdy Denisse pracowała popołudniami do późnego wieczora, ja zwiedzałam miasto na własną rękę. I muszę przyznać, że po wielu cennych wskazówkach od mojej przyjaciółki, co zobaczyć i jak się tam dostać, naprawdę nie było to dla mnie trudne.

While the days in Oaxaca were calmer and sunny, it was raining in Puebla. But not only the weather in the city made the difference. Puebla is a large city, full of tourists, not a charming little town. However, it has a huge infrastructure, a beautiful old town and several other attractions that I will tell you about. For me, the biggest attraction was the opportunity to meet my friend from a camp in Maine again.

Denisse is a crazy young girl who knows how to party. She knows very well where to spend the evening in Puebla. When we met, she was only 19 years old and I was enchanted by her view on life and an eternally smiling face withour a sign of worries. Oh yes! Denisse always smiles, has a beautiful, wide and above all honest smile.

Due to the limited time during the day, we spent together mainly mornings and late evenings, but this did not prevent us from seeing several places together. While Denisse worked in the afternoons until late evening, I visited the city on my own. And I must admit that after many valuable tips from my friend, what to see and how to get there, it was not really difficult for me.

Dzień pierwszy. Szalony transport. First day- crazy transportation.

Ja w Puebli spędziłam cztery dni, natomiast jeśli Ty planujesz odwiedzić to miasto, spokojnie wystarczą Ci dwa dni. Pierwszego dnia późnym popołudniem Denisse zabrała mnie do Choluli. To jedno z magic towns w Meksyku. Meksykanie kolorowe, turystyczne i historyczne miasta nazywają magicznymi miastami. Podczas mojej podróży udało mi się zobaczyć kilka z nich, ale to właśnie Cholula była pierwsza.

Żałuję, że nie nagrałam filmu z naszej podróży do miasta, ponieważ w takich warunkach to ja nigdy nie jechałam. Jedyne słowo, które przychodzi mi do głowy, gdy myślę o naszym transporcie to CHAOS. Transport publiczny w Meksyku jest dość skomplikowany do ogarnięcia, oprócz autobusów, busów, taksówek, czy ubera, w Puebli istnieje jeszcze jedna forma transportu. To coś na zasadzie taksówko-ubera, ale tańsze. może lepiej to opiszę. Było to tak, stałyśmy na przystanku autobusowym, po czym Denisse zawołała do mnie: „Chodź, pojedziemy samochodem”. Ja grzecznie przytaknęłam, podbiegłyśmy do jakiegoś auta, w którym już siedziało pięć osób i się do niego wcisnęłyśmy. Siedziałam z tyłu i na szczęście mogłam jeszcze oddychać, próbowałam nawet wyjąć telefon, żeby zrobić pamiątkową fotkę, ale niestety nie mogłam ruszać ręką. Zatrzymaliśmy się po chwili i kierowca powiedział, że to już i że musimy zmienić samochód. Pomyślałam sobie: ooooookeeeej, ahoj przygodo. Wysiadłyśmy z pierwszego samochodu do kolejnego, w którym było jeszcze bardziej „przygodowo”, otóż usiadłam na przednim siedzeniu wraz z panią, która była cztery razy większa ode mnie i przygniatała mnie całym swoim ciałem. Mieszanka woni potu oraz ciężaru, który mnie przygniatał była zabójcza. Jakaż była moja ulga, gdy wreszcie wyszłyśmy z samochodu 🙂 Okazało się, że dla Denisse to było również pierwsze doświadczenie jeśli chodzi o taką formę transportu. Co jak co, ale dzięki temu kombinatorstwu i kilku poświęceniom ( mówię tu o sobie) oszczędziłyśmy sporo pieniędzy, które wydałybyśmy na ubera.


I spent four days in Puebla, but if you plan to visit this city, two days should be enough. On the first day Denisse took me to Cholula. This is one of the magic towns in Mexico. Mexicans call colorful, touristic and historical cities magical cities. During my trip I was able to see several of them, but Cholula was the first.

I regret that I did not record a movie from our trip to the city. The only word that comes to my mind when I think about our transport is CHAOS. Public transport in Mexico is quite complicated, in addition to buses, taxis or uber, in Puebla there is another form of transport. It’s something like a taxi-uber, but cheaper. But maybe I’ll describe it better. It was like this, we were standing at the bus stop, and Denisse called to me: „Come, we will go by car”. I nodded politely, we ran to a car in which five people were already sitting and squeezed into it. I was sitting in the back and luckily I could still breathe, I even tried to take out the phone to take a photo, but unfortunately I couldn’t move my hand. We stopped after a while and the driver said that we had to change the car. I thought: ooooookeeeej, ahoj adventure. We got out of the first car to the next, in which it was even more „adventurous” , so I sat in the front seat with a lady who was four times larger than me and overwhelmed me with her whole body. The mixture of the smell of sweat and the weight that overwhelmed me was deadly. What a relief it was when we finally got out of the car 🙂 It turned out that for Denisse it was also the first experience in this form of transport. Thanks to this combination and a few sacrifices (I am talking about myself) we saved a lot of money that we would have spent on uber.

Dzień pierwszy. Sposób na łakomczucha. First day – two gluttons.

Wizytę w Choluli zaczęłyśmy od czegoś, co bardzo lubię, a mianowicie od konsumpcji. W tym celu udałyśmy się na mercado, czyli bazarek. W takich miejscach nie dość, że jest kolorowo i ciekawie, oprócz zakupu pamiątek, czy żywności, możemy także tanio i smacznie zjeść. Za enchiladas i piwo zapłaciłyśmy po około 70 pesos, czyli 14 zł.

Our visit in Cholula started with something that I like very much -consumption. We went to the mercado, which is a market full of wonders. Such places are colorful and interesting, in addition to buying souvenirs or food, we can also eat cheap and tasty meals. We paid 70 pesos (14 PLN) for enchiladas and beer.

Zajadamy enchiladas z Denisse.

Z napełnionymi szczęściem brzuchami ruszyłyśmy na spacer po uliczkach miasta, które uśmiechało się do nas przepięknymi kolorami. Magic towns często można poznać po tego rodzaju uliczkach oraz wielokolorowych budynkach.

With bellies filled with happiness, we went for a walk through the streets of the city. The town welcomed us with it`s beautiful colors. Magic towns can often be recognized by such streets and multi-colored buildings.

Rytualne oczyszczanie – odganialiśmy złe duchy. Ancient rituals.

Będąc w Meksyku, można spotkać wielu artystów, aktorów, performerów i podejrzewam, że mogłabym temu zjawisku nadać jeszcze więcej nazw. Najczęściej tacy artyści występują w grupach i są przebrani w stroje, które pomagają im się upodobnić do ich starożytnych przodków. Ozdobieni etnicznym makijażem tańczą i śpiewają, czasami jedynie stoją i za drobną opłatą oferują zrobienie sobie wspólnego zdjęcia. Mnie jednak udało się wziąć udział w uroczystym rytuale, który miał na celu wygonić ze mnie złe duchy. W tym celu używa się specjalnego dymu i grzechotek, a osoba wykonująca rytuał wypowiadała słowa w języku Zapoteków. W moim ciele chyba szalało mnóstwo złych duchów, gdyż rytuał trwał nieco dłużej, a pan aktor z troską spytał, czy mam męża 😉

Being in Mexico, you can meet many artists, actors, performers etc. Most often, such artists appear in groups and are dressed in costumes that help them become similar to their ancient ancestors. Decorated with ethnic makeup, they dance and sing, sometimes they just stand and offer a photo for a small fee. However, I managed to take part in an ancient ritual that aimed to chase away evil spirits. For this purpose they are using special smoke and rattles. The person performing the ritual spoke words in the Zapotec language. There was a lot of evil spirits in my body, because the ritual lasted a little longer, and the actor asked me with a concern if I had a husband;)

Pociąg dla turystów. Cholula – Puebla. Tourist train.

Pomiędzy Pueblą a Cholulą operuje pociąg dla turystów. Jest on całkowicie darmowy i na całe szczęście udało nam się na niego zdążyć i wrócić nim do centrum miasta. Oszczędziło mi to kolejnych przygód i ścisku w samochodach 🙂 Więcej informacji na temat pociągu znajdziesz tutaj.

A train for tourists operates between Puebla and Cholula. It is completely free of charge and fortunately we were able to make it on time and return to the city center. Thanks to that we did not need to squeeze in cars again 🙂 More information about the train can be found here.

W pociągu dla turystów.

Panorama miasta nocą. City in the night.

Nasz dzień jednak jeszcze się nie zakończył. Denisse postanowiła pokazać mi niesamowitą panoramę miasta nocą. W tym celu wybrałyśmy się na wieżę widokową, gdzie za przejazd kolejką linową w jedną stronę zapłaciłyśmy po 20 pesos, czyli 4 zł. I przyznam szczerze, że naprawdę było warto, widok był oszałamiający, a nasza kolejka jechała na tyle wolno, że można było podziwiać panoramę miasta z każdej strony. Istnieje tam możliwość wykupienia zdjęcia, które kamera robi turystom podczas przewozu, my jednak zrobiłyśmy cudowne zdjęcia we własnym zakresie.

Our day was not over yet. Denisse decided to show me the amazing panorama of the city at night. We went to the lookout tower, where we paid 20 pesos (4 PLN) for one way of the cable car ride. And I must admit that it was really worth it, the view was stunning, and our zip line rode was slowly enough to let us admire the panorama of the city from all sides. There is a possibility to buy a photo from the cable car, but we took wonderful photos with our cameras.

Panorama miasta nocą.

To był cudowny akcent, którym zakończyłyśmy dzień. Spokojnie spacerując ulicami miasta, dotarłyśmy do domu, gdzie z niecierpliwością czekałam na kolejny dzień i kolejne przygody w Puebli, ale o tym innym razem…

It was a wonderful day. Calmly walking the streets of the city, we arrived at home, where I was waiting impatiently for the next day and the next adventure in Puebla..

4 Komentarze

Dodaj komentarz